I co to dalej będzie?

Koniec świata.

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!
Cześć.

Od kilku dni spotykam się z `S.
Tak właściwie to można powiedzieć, że zaczęłam drugie życie. W szkole jestem inna i na dzielnicy jestem inna. `Inność nie jest zua.
Zapoznała mnie z taką paczką chłopaków. Noo, eee... Dużo ich jest. Nie zliczę. (hue hue)
Kolejna rzecz, która mnie w tym wszystkim wkurwia. Trzy osoby z tej paczki się we mnie zakochało. Łeee... Dlaczego ja muszę mieć takie powodzenie? <irytacja> To strasznie wkurza i na dodatek dołuje.
Każdy jednak ma coś w sobie fajnego. Jeden śliczne dołeczki, drugi piękne oczy, trzeci słodki uśmiech... Można by było wymieniać bardzo długo...

Oni naprawdę są dziecinni. I to bardzo. Jak wcześniej wspominałam, zostałam oskarżona o wrzucenie do szafki `K. jakiegoś głupiego liściku. Osoby, które chcą dowiedzieć się więcej na ten temat proszę zaglądnąć do poprzedniej notki.
Ja z `M. (moim prawnikiem) niemalże codziennie śmiejemy się z `W. i `M2. Ich zachowanie jest przecież żałosne. Mają po piętnaście lat, a zachowują się jak trzecioklasiści szkoły podstawowej. Takie rozprawy sądowe to sobie w dupę za przeproszeniem mogą wsadzić.
-- Zgodnie z umową muszę dawać `Ł. i `M. wypłatę (pięć groszy tygodniowo). Jednak ostatnio sami do mnie podeszli i stwierdzili, że nie chcą już wypłat. A dlaczego to ja nie wiem?
Za ten cały `wysiłek (hahaha), postanowiłam im zrobić mały prezent. Właściwie to tylko `M., ale dałam też `Ł., żeby coś nie podejrzewali. Lubię się podkochiwać po kryjomu.
Otóż kupiłam im czekoladki. <zaciesz_na_ryju_z_powodu_kupienia_chłopakom_czekoladek>. Kupiłam i jest git. Nie wydałam żadnego szmalu. A przez to `M. zrobił się dla mnie milszy. Pewnie poczuł się dziwnie, że dostał ode mnie prezencik. (hahaha) Jak pisałam wcześniej: przynajmniej mogę sobie częściej z Nim pogadać. Bardzo się cieszę.

Ten akapit odnosi się do tytułu poprzedniej notki.
Otóż stało się coś śmiesznego. Raz u babci na komputerze weszłam na blo. Wyłączając internet, zapomniałam zamknąć bloga.
Jak wróciłam do domu, babcia do mnie zadzwoniła i zaczęła się mnie czepiać: Jak ja mogłam ustawić taki tytuł? (`Kochanie, witam w piekle) Przecież to jest piekło! Zamieniam się w szatana. Mam to natychmiast usunąć! Jejciuu... Jak odłożyłam słuchawkę, to tak ryłam, że nikt nie zdołał mnie powstrzymać.

Już niedługo idę do fryzjera. Będzie nowa fryzurka. Czekałam na nią od kilku miesięcy. W końcu! Łiiii... Zacieszajcie razem ze mną. Z tyłu sobie wycieniuję, a z przodu zostawię długie.
I na dodatek przefarbuję całe na niebiesko. Z mojego punktu widzenia, będę fajnie wyglądać. Ale nie wiem jak z innej perspektywy.
`Oryginalność nie jest zua.

Ech... Już nie przeżywam tak rozstania z `Sweets. Przyzwyczaiłam się. Tak szczerze to tu, na `Sugar, jest lepiej. Odnalazłam nowe miejsce, nowy kącik. I jest gites z majonezem!



Ostatnio tak mi się nudziło, że zaczęłam sporządzać opowiadanie na podstawie filmu. A jakiego, to sami zauważycie. Wybrałam tylko od tego ciekawszego momentu. I jak Wam się podoba?

Byłem tak wkurwiony, że nie dało się tego opisać. Skakałem po materacu, szarpałem kompletnie wszystko. Moja złość była nie do opisania.
W pewnej chwili, przyszła od kogoś wiadomość na laptopie. Zorientowałem się o tym dopiero po paru sekundach.
Przestałem się wyżywać i zdyszany usiadłem na krześle. Wytarłem ręką twarz.
Na środku dołu ekranu widniał biały pasek, który migał. Nacisnąłem na niego. Zaraz po tym pasek rozwinął się w tabelkę do rozmów.
U góry było napisane: `conversation with: sala_samobojcow. Zaraz niżej odczytałem wiadomość, która była w kolorze różowym: `krwawię cicho żyjąc.
Znowu przetarłem nos lewą ręką.
Zauważyłem, że osoba, która do mnie napisała musiała wcześniej oglądnąć film z dopiskiem, którego wcześniej opublikowałem. Poprawiłem tą osobę, napisałem poprawną wersję: `żyję cicho krwawiąc.
Oparłem się o krzesło i złapałem za tył głowy. Czekałem co będzie dalej.
Nagle przyszła kolejna wiadomość: `chodź do mnie.
Zdziwiłem się, więc spytałem: `jak?
Mój rozmówca przysłał link. Automatycznie na ekranie pojawiła się niebiesko-biała strona. Wskazywało na to, że musiałem założyć konto w jakiejś wirtualnej grze. Nacisnąłem: `Join us! i nazwałem się: `dOm!n!K.
Teraz wystarczyło stworzyć swój awatar, którym będę się posługiwał. Z wyglądu nie był trudny do zapamiętania. Jasne oczy, czarne włosy z grzywką na bok i kolczyk w brwi. Zupełnie jak ja. Ubranie też nie było skomplikowane: ciemna bluzka na krótki rękawek z białą, trupią czachą na klatce piersiowej. Czarne spodnie i trampki.
Nagle za moim awatarem zaczęło generować się miasto. Jak od razu zauważyłem, moja postać wykonywała te same ruchy w świecie wirtualnym, co ja w rzeczywistym.
Odwróciłem się i skoczyłem z budynku na ziemię.
Znalazłem się w jakimś klubie. Rozglądnąłem się. Było mnóstwo osób. Każdy miał inny awatar. Leciała muzyka, która wręcz zachęcała do tańca.
Zacząłem szukać tamtej osoby. Napisałem: `gdzie jesteś? Na dole ekranu pojawił się ten napis. Był niebieski.
W odpowiedzi otrzymałem: `różowe włosy.
Znowu się rozglądnąłem i poszedłem prosto.
Po wszystkich osobach było widać, że dobrze się bawią. Każdy był zajęty czymś innym.
Podbiegłem do baru i usiadłem na krześle.
Spojrzałem niemalże na wszystkich w okolicy. Nigdzie jej nie było. Ale kiedy się odwróciłem, naprzeciwko mnie siedziała dziewczyna z różowymi włosami – właśnie tak jak opisywała mi ta osoba.
Z nadzieją, że dobrze trafiłem, napisałem: `hej.
Ona uśmiechnęła się i wstała. Nie odpisała.
Żeby się upewnić, spytałem: `to ty?
Wstałem z krzesła i poszedłem za nią. Dziewczyna ukłoniła mi się. Teraz wiedziałem, że to na pewno ona, ale dalej dziwiło mnie, dlaczego nie odpisywała.
Pokazała gestem ręki, żebym poszedł za nią, więc zrobiłem to. Szliśmy prosto.
Ze zdziwieniem przyglądałem się gdzie mnie kieruje.
Miała na sobie czarną bluzkę na ramiączka, krótką spódniczkę i parę tatuaży na rękach.
Skręciła w lewo, a po chwili zatrzymała się i zaczęła tańczyć. Stanąłem koło niej i napisałem: `myślałem, że będziemy rozmawiać.
Ona przestała, a ja dodałem: `a nie tańczyć w jakiejś grze.
Nagle klub i wszyscy ludzie zniknęli. Na ekranie pojawiły się dwa pulpity: jeden ze mną, a drugi ciemny. Miałem włączoną kamerkę. Pewnie ta dziewczyna przeszła na video.
- Halo? – zapytałem.
Nikt nie odpowiadał. Byłem za to pewny, że jest ktoś po drugiej stronie.
- Halo, jest tam ktoś? – znowu spytałem.
Nadstawiłem lekko ucho, a po chwili stwierdziłem:
- Słyszę cię jak oddychasz.
Cisza.
- Zobacz, za to, że ci pokazałem twarz, to w zamian za to ty mi pokaż swoją – zażądałem.
Zobaczyłem co będzie dalej. Cisza.
- Sala samobójców – przeczytałem jej login.
Spojrzałem na ekran. Na drugim pulpicie dziewczyna ukazała się. Jej awatar w zupełności ją przypominał.
Jednak coś mnie zdziwiło. Miała na twarzy przezroczystą maskę. Przynajmniej tak mi się wydawało.
- Ty nosisz maskę? – spytałem ze zdziwieniem. – Nie wiem... Masz chorobę jakąś, czy... – nie dokończyłem.
Ona ciągle kręciła głową przecząc.
- Jesteś chora? – zadałem kolejne pytanie.
Mój rozmówca nie chciał nic mówić. Głośno wypuściła powietrze z płuc. Lekko zaparował ekran.
Przyglądałem się jej.
- Po co ci ta maska? – dopytywałem się dalej.
Dziewczyna schowała się. Znowu był pusty pulpit.
- Chroni mnie – w końcu wydusiła z siebie. – Przed działaniem szkodliwych ludzi i substancji – zakończyła.
- Może potrzebujesz pomocy jakoś? – zaangażowałem się. – Może chcesz żebym po kogoś zadzwonił? Może ktoś ma po ciebie przyjechać?
- Patrz! – pokazała mi lewą rękę, na której z jednego miejsca leciała krew. – Patrz, zobacz! – wstrzymała oddech. – Widzisz?
Oparłem się o krzesło. To nie był przepiękny widok.
- Spróbuj, kurwa zadzwonić po kogoś! Spróbuj zapierdalać, rozumiesz? – spanikowała, pokazując dalej to samo miejsce na ręce.
Byłem zdezorientowany.
- Jak mi to ułatwisz? Moimi jedynymi przyjaciółkami są żyletki! - krzyknęła. - Mają bardzo ostre języki, rozumiesz? – dalej płakała.
Przysunąłem się do laptopa.
- Spokojnie - uspokoiłem ją. - Dlaczego chcesz się zabić? – spytałem.
Przełknęła ślinę.
- A dlaczego ty nie chcesz się zabić? – zwróciła się do mnie.
- Żeby żyć – odpowiedziałem.
- Ja się chce zabić po to, żeby umrzeć – sądziła, że to wystarczające wytłumaczenie.
Nie wiedziałem co powiedzieć. Dziwnie się poczułem.
- Czekam na ten moment – szepnęła. – Będę miała odwagę i zrobię to – pokiwała głową.
Postanowiłem, że zmienię temat. Była za bardzo zła atmosfera.
- Jak masz na imię? – zacząłem.
- Sylwia – od razu odpowiedziała. – Sylwia.
- Sylwia – powtórzyłem po niej.
Oboje pokiwaliśmy głowami.
- Cześć, Dominik – powiedziała do mnie.
- Cześć, Sylwia.
Przez chwilę patrzyliśmy się na siebie.
- Zobacz, to jest mój pokój – pokazała głową na otaczające ją czarne tło. – Podoba ci się?
- Podoba mi się – pokiwałem głową. – To jest mój pokój – pokazałem. – Podoba ci się?
Zauważyłem, że dziewczyna zaczęła się powoli uśmiechać.
- Okey – a co ci się stało pod okiem? – spytała się mnie.
Przyglądała się ranie.
Pobiłem się w autobusie z jednymi gośćmi. Nie wiedziałem co jej odpowiedzieć.
- Eeem... Miałem wypadek – odpowiedziałem. – Z własne-ej głu-upo-oty – wyjąkałem dalej.
Zamyśliła się.
- Popatrz, popatrz... Wypadek z własnej głupoty to ja miałam dzisiaj – po raz kolejny spojrzała na swoją ranę.
Uśmiechnąłem się.
- Masz jakąś chusteczkę do nosa? – spytała mnie.
Nie zrozumiałem tego pytania. Przecież rozmawialiśmy przez komputer.
- Ja mam drużynę biegaczy – stwierdziłem.
- Gdzie?
Podniosłem się. Na mojej szarej bluzce był obrazek: pięciu mężczyzn biegło w maratonie.
Sylwia zaczęła się śmiać.
- Widzisz jak biegną? – poruszałem bluzką co dawało złudzenie tego, że ci mężczyźni na koszulce rzeczywiście biegli.
Dalej się śmiała.
Z powrotem usiadłem na krześle i wyszczerzyłem zęby.
Dziewczyna wzięła głęboki wdech.
- Tak dobrze ci szło – uśmiechnęła się.
Zdziwiłem się.
- Naprawdę, nie znasz składu powietrza, którym oddychasz – stwierdziła. – Bo powiedz, że cię zabija – dodała. – Widzę to. Mnie nie oszukasz, Dominik – tu zrobiła pauzę. – Oszukujesz: mnie, siebie... Po co to robisz?
Cały czas wpatrywałem się w nią. Nie wiem co chciała mi przez to przekazać.
- Dlaczego oszukuję? – zdziwiłem się. – Nie chcę cię oszukiwać. Nie staram się.
Nagle Sylwia zniknęła z pulpitu. Tak bez pożegnania.
- Halo? – zapytałem.
Może coś się stało? Nic, cisza. Poszła.

Jak dla mnie, to w sumie może być.
Będę oczywiście się starała pisać ciąg dalszy. Mam nadzieję, że przetrwam do końca.
Tagi: 4
16.11.2011 o godz. 20:29
Cześć.

Na cały weekend przyjechała do mnie dalsza ciocia, wujek i młodsza kuzynka z Trzebiatowa. Dokładnie to ma teraz dziewięć lat i ma takie ładne imię - Amelka. Owszem, jest trochę różnicy wiekowej między nami (sześć lat), ale to nic takiego. Jest bardzo sympatyczna i dojrzała jak na swój wiek.
W niedzielę poprosiła mnie żebym pokazała jej Szczecin. Moim zdaniem to miasto jest straszne i brudne. Młodzież to praktycznie sami skaterzy i `yoł-ziomki (hue hue), którzy słuchają rapu. Po części można stwierdzić, że to małe miasto hip-hopu. Nie zmienię tego, jednak nie przeszkadza mi to tak bardzo. No, ale zgodziłam się na małe oprowadzenie. Niech się dziecko nacieszy.
Pokazałam jej całe moje osiedle, które jest jednym z najładniejszych w tym mieście. Przy okazji zahaczyłyśmy o stadion i skate-park. Później pojechałyśmy do centrum, gdzie jest większy ruch i zobaczyła tą nową galerię. Jest baardzo duuża. Kupiłam przy okazji nowe rurki.
Cały czas przemieszczałyśmy się tramwajem. Niestety mieszkam w miejscu, z którego praktycznie wszędzie trzeba dojeżdżać jakimś transportem.
Nie jestem pewna czy w Trzebiatowie są tramwaje, ale chyba nie. Amelia nigdy nim nie jeździła. Trochę się nieswojo zachowywała w trakcie jazdy.
Wracałyśmy przez park. Na placu zabaw stało kilka chłopców tak około w moim wieku. Jedni na pewno młodsi, a drudzy starsi. Jak przechodziłam jeden zaczął się wygłupiać. Powiedziałam, że to nie ładnie tak. Wszyscy zaczęli się śmiać. No wiecie, takie zwrócenie uwagi (hue hue).

Ostatnio w szkole bardzo mi się nudziło. Nie ma nic głupszego jak znalezienie sobie prawnika i adwokata bez powodu. Taak. Zwłaszcza, że płacę. (Pięć groszy tygodniowo, ale to tylko taki mały szczegół). Adwokatem jest `Ł. Wybrałam go, dlatego że nadawał się do tego najbardziej. To taki biznesmen w garniturku, z teczką w ręku i mnóstwem waluty. (Tak czasami potrafię go sobie wyobrazić).
Kto jest prawnikiem? A kto inny jak nie `M? Nie ma to jak wziąć sobie za swojego obrońcę osobę, która ci się podoba.
Po prostu do obojgu podeszłam, spytałam się czy nie przyjmą pracy, a oni tak od razu się zgodzili. Jak na razie nie mam zamiaru nikogo zwalniać. Bo skoro dobrze się sprawują? Przynajmniej mogę sobie częściej pogadać z `M. Hihi.
-- Teraz zaczęła się jakaś dziwna akcja. `W. oskarżył mnie o wrzucenie do szafki `K. jakiś głupi liścik. Dlaczego oni sądzą, że to ja? To na prawdę nie ja.
`Ł. jest jeszcze w porządku. Dalej sprawuje się dobrze jako mój adwokat. Dziękuję Bogu! Za to obraziłam się na prawnika. <irytacja> Wziął sobie urlop na czas tej akcji. Bezczelność normalnie. W ogóle moja głowa nie pojmuje tego jak można się tak zachować. To wręcz smutne.

Byłam w H&M'ie. Kupiłam taką ładną czarną bluzę z kapturem, w groszki. Można powiedzieć, że `jest sweet. Jak na razie to niestety nie będę miała okazji w niej chodzić. A tak strasznie chciałabym się nią pochwalić. Może i bluzą nie, ale spodniami mogę. Są szare, z dużymi kieszeniami. Można powiedzieć, że są `raperskie. Takie Maćkowate. Hahaha. Te wszystkie teksty to dobijają mnie normalnie.

Zakochałam się w tej bramie.


A ja twierdzę, że każdy człowiek ma prawo głosu i wolności. Każdy! Nikt nie zaprzeczy. Tak przynajmniej sądzę.
Po prostu nienawidzę, kiedy ktoś mi coś rozkazuje. W nawiasie - rodzice się nie liczą.
Jest taki film, którego zapewne większość osób zna.
`Odwrócił się i rozglądnął. Ona lekko bujała się na długiej huśtawce. W tle leciała powolna muzyczka w smutnym nastroju.
- Muszę iść, Sylvia - powiedział z niechęcią.
Dziewczyna zatrzymała się i spojrzała na niego. Po chwili pstryknęła prawą ręką i obok niej pojawiła się druga, wolna huśtawka.
On podszedł i na niej usiadł.
- Musisz? - spojrzała mu w oczy.
- No, tak - stwierdził z niechęcią, patrząc w ziemię. - Muszę.
Sylvia spojrzała na morze, które przed nimi widniało. Miała w ręku pszenicę, którą delikatnie machała.
- Zobacz - powiedziała do niego, spoglądając na piękny widok wody. - Ocean...
Oboje zaczęli się lekko huśtać.
- Podoba Ci się? - spytała.
On spojrzał się na morze i powiedział:
- Piękny jest - uśmiechnął się.
- On nic nie musi - wyjaśniła dziewczyna.
Oboje się wpatrywali w błękit.
- A może zrobić co chce - powiedziała do niego. - Ale nic nie musi - szepnęła.
On odwrócił się w lewo. Chciał na nią spojrzeć, ale huśtawka była pusta. Tylko lekko powiewała. --
Ja nic nie muszę. Ewentualnie mogę.
Naprawdę, uwielbiam tą chwilę. Może ktoś pamięta tą scenę z filmu?

Jestem wolna. Czuję się wolna. Będę wolna!
Tagi: 3
08.11.2011 o godz. 21:50
Cześć.

Nowy blog wkracza do akcji. Zaczynam działać.
Błagam, tylko nie myślcie, że usunęłabym się na zawsze! Nigdy w życiu. Za bardzo jestem związana z Blo. Za dużo tu miłych wspomnień. Jak poprzednio dodałam - Nawet jeżeli są tu pokemonki. No cóż... Przecież tego nie zmienimy. Dziwnie mi to mówić, ale kocham ich za to, że nie jest nudno na Blo. Wyobrażacie sobie jak wszystko jest tu idealnie? W sumie ja tak, ale bez przesady.
28.09.2010 - Tego dnia zaczęła się moja przygoda z blogiem. Później jeszcze doszła SmutnaLala, Midori i Ayumi, ale to raczej takie poboczne.
Kocham Was wszystkich. Za wszystko. Pomagaliście mi w trudnych chwilach i doradzaliście. Naprawdę, dziękuję.

Nienawidzę osób, które bezczelnie kłamią. Jak ta Oliwia tak może? W ogóle tego nie ogarniam. Próbuje zdobyć koleżanki kłamstwem i pyskowaniem. Założę się, że jakby zmieniła swój charakter to może by ktoś ją w końcu polubił.
Myśli, że jak kręci dupcią na ulicy to jest fajna. I się dziwi, że nie ma chłopaka. Jeszcze na dodatek pali! Ja mam piętnaście lat i ani razu nie wzięłam papierosa do ust. Bardzo się cieszę z tego powodu. Jestem z siebie dumna. To świństwo niszczy cerę i (jak jest napisane na opakowaniu) poważnie szkodzi zdrowiu.
Chciałabym pomóc Oliwii jakoś się odnaleźć w tym życiu, znaleźć koleżankę czy coś (nie będę nią)... Współczuję jej, ale za to strasznie nie lubię.

Ostatnio mam mniej czasu na wchodzenie na komputer. Muszę poprawić oceny i w ogóle... Przecież rozumiecie mnie, prawda? Jedyny stopień jaki mnie ostatnio pocieszył to 6 z języka polskiego. Bardzo lubię ten przedmiot.
Wymyśliłam więc nowy system prowadzenia bloga. Postaram się żeby było wszystko ładnie i estetycznie.
Zacznę pisać dłuższe notki, poczekam aż trochę komentarzy (nie nazwę tego tak, bo piszemy sobie na blogach) zbierze się i wtedy będzie nowa notka. W międzyczasie będę coś dopisywać. I będzie wszystko gites z majonezem!

Byłam w `empiku. Oglądnęłam niemalże wszystko! Tak strasznie musiało mi się nudzić. Przejrzałam płyty z muzyką, książki, gry, kartki urodzinowe i świąteczne, słodycze, piórniki, pluszaczki <3, skarbonki... Aż doszłam do gazet. Na dole była moja kochana Manga. Tak się wczytałam, że nie mogłam oderwać od siebie książki. Kocham, kocham, kocham!
Przy następnej okazji kupię kurs rysowania. Co to będzie? Nie wyobrażam sobie. Całymi dniami będę tym zacieszać.
KurciuśNekuś, jestem stworzona do Yaoi. Mam pomysł! Oglądajmy to aż nam się znudzi. Nie wiem jak Tobie, ale mi nigdy się nie znudzi, więc... Oglądajmy to do końca życia. :D (nie mogłam się powstrzymać od buźki)


Kocham ten obrazek.


I w końcu dojdę do tytułu. `Nyan nyan nini nyan nyan nyannyanninimininyannyannyan. Kocham Nyan-Cat'a. Ustawiłam sobie go na budzik. *-* Tylko nadal tego nie rozumiem... Satanciu, dlaczego uważasz, że to wygląda jak lama? Jak możesz obrażać szarego kotka z wyśniowym pieczywem zamiast tułowia, pędzącego przez przestrzeń kosmiczną, pozostawiającym za sobą tęczowy szlak? No jak? Nyan-Cat.
Pisałabym tak dalej, ale po co? Skoro nikt nie czyta. o__O
Tagi: 2
04.11.2011 o godz. 21:08
Cześć.

Tytuł sam mówi za siebie. `I jestem. Przecież nigdy bym się nie rozstała z BloBlo. No co Wy moi państwo? Nawet jeżeli są tu pokemonki. Nie będę wymieniać. Ale każdy wie jakie. :D To chyba lepiej dla nas. Jakby Blo było bez pOoKk3mOonKkóóFf to by było tu nudno. :D Trudno mi teraz będzie opuścić `sweets. Niestety muszę to w pewien sposób przeżyć. Chyba mi się to nie uda.

Krótka notka. No i co z tego? Muszę się rozpisywać? X__x


Nyan-Cat. ♥
Tagi: 1
03.11.2011 o godz. 21:49
Sugar
I co to dalej będzie?
Skąd: Skądś, nie wiadomo skąd.
statystyki
  • Czas na Bloblo: 0 dni 22 godziny 20 minut
  • Napisanych notek: 4
  • Komentował: 103 razy
  • Zebranych komentarzy: 104
  • Ostatni wpis: 16.11.11, 20:29
  • Wpis średnio co:
  • Profil odwiedzono: 6423 razy
  • Ilość avatarów: 2
  • Ilość zdjęć: 0
  • Ilość filmów: 0
  • Ilość logowań: 20
  • Ostatnie logowanie: 29.02.12, 21:21
  • Ostatnio odwiedzili: Bailey, milkaa, GreyRainbow, Enjoy, Niedzisiejsza, Blue, Hanae, suuzi, Blondie, passion
sekcja użytkownika